wszystko na ''nie''

katarzyna23: Prosze o rade jak mam zabić upór męża, niedawno dostalismy zaproszenie na ślub jego kuzynki, od razu stwierdził ze nie pójdziemy bo on nie lubi takich imprez, w ostatecznosci powiedział ze moge isc sama jesli mi bardzo zalezy. Po drugie wysłałam go na prawo jazy, oczywiscie kurs zrobił ale na egzamin nie pojdzie bo sie zestresuje. Bez sensu. Wiec poszłam sama na kurs i teraz sie męcze żeby zdac. Mamy 4 letniego synka i śub tylko cywilny wiec zaczełam napomiac o koscielnym a on dowalił ze nigdy nie wezmie kościelnego bo sie boi ze pomyli sie podczas przysięgi i wszyscy go wysmieją. Dla mnie tez bez sensui wymówka. Nie chce chodzic ze mna do koscioła wiec odpusciłam i chodze z synkiem. ma pretensje że sie stroje gdy wychodze np. do pracy a dla niego mi sie nie chce, wiec rzuciłam propozycje wspólnego wyjscia a on na to ze nigdzie z domu nie bedzie wychodził, uroczysta kolacja (żebym mogła sie wystroic dla niego) w domu tez odpada bo lepiej zjesc normalną kolacje a potem obejrzec w łóżku jakis durny film!!! Na nic nie moge go namówic bo on na wszystko uparcie odpowiada NIE. Co robic, prosze pomóżcie.
09 wrzesień, 2010 o 11:52 Odpowiedz

22 wrzesień, 2010 o 11:43 Odpowiedz
Nie wiem jakim typem osoby jesteś, ale gdyby mnie facet takie numery wykręcał to bym się poważnie zastanowiła czy mu na mnie zależy i nawet zapytała go o to wprost, dlaczego się ze mną ożenił - zastanowiłabym się czy chcę tkwić w takim beznadziejnym związku (wybacz ale z Twoich postów wybija się takie poczucie beznadziei)...Jeśli nie działa prośba to mu zagroź...choćby rozwodem...może przejrzy na oczy..już nie mam innych pomysłów. Powodzenia!
22 wrzesień, 2010 o 15:26 Odpowiedz

22 wrzesień, 2010 o 17:12 Odpowiedz
Cieszę się, że znalazłaś w sobie siłę, żeby to jakoś przetrwać. Masz rację, idź, zabaw się, zrelaksuj, na pewno tego potrzebujesz skoro to ty we wszystkim mu pomagasz a nie na odwrót. Życzę Ci żebyś znalazła szczęście w tym co sama robisz dla siebie :).
23 wrzesień, 2010 o 10:46 Odpowiedz

02 październik, 2010 o 09:40 Odpowiedz

09 październik, 2010 o 08:00 Odpowiedz

09 październik, 2010 o 08:45 Odpowiedz
Co do samego stanu zdrowia twojej teściowej, to sami lekarze nie potrafią przewidzieć następstw. Znam przypadek, gdy skończyło się na przejściowym paraliżu i mniejszym niedowładzie prawej strony, co systematycznie było redukowane intensywną rehabilitacją. Teraz ta osoba porusza sią sama, a kiedy miała operację, była przybliżnie w wieku twojej teściowej. Hospicjum nie było potrzebne. Masz absolutną rację - 47 lat to stanowczo zbyt młody wiek, aby spisywać człowieka na straty. Zmobilizuj rodzinę i zorganizujcie opiekę w domu, to jest wykonalne. Zyczę dużo sił i zdrowia!
11 październik, 2010 o 10:24 Odpowiedz

? Oby tak dalej! :D Czekam na post ,w którym napiszesz, że Twój mąż się świetnie bawił na tym weselu, hehe.