Porozmawiajmy o facetach niedojrzałych emocjonalnie

Meg: Porozmawiajmy o facetach niedojrzałych emocjonalnie. Drogie Panie,
Zapewne większość z was była bądź jest w związku z takim emocjonalnym popaprańcem.
Podzielcie się swoimi doświadczeniami.
Moja historia wyglądała tak:
Bardzo mocno zaangażowałam się w ten związek, a spotkałam go wtedy kiedy strasznie tęskniłam za prawdziwą miłośicą i normalnym związkiem. To był związek na odległosc widywaliśmy sie co weekend i tęskniliśmy za sobą niezmiernie. Już po miesiącu znajomości wydawało nam się że to bedzie na całe życie, ale ja będąc jeszcze w tym okresie zakochania zaczęłam powoli zauważać jego wady. Niestety tą którą odkryłam jako pierwszą bo dało się ją zauważyć praktycznie od samego początku było jego skąpstwo. Zawsze praktycznie gdy gdzieś wychodziliśmy widziałam z jak ciężkim sercem płaci za mojego drinka, czy kino. Po pewnym czasie wycwanił się i gdy przychodziło do płacenia mówił że nie ma przy sobie gotówki czy karty. Nie zrozumcie mnie źle nie jestem materialistką, ale na początku związku to chyba on powinien wykazać sie wieksza inicjatywa. Po paru miesiącach nie mogłam juz wytrzymać bo zastanawiałam sie czy przypadkiem żle tego nie interpretuje i poszłam do wróżki. Nie mówiąc jej nic o moim związku wyczytała z kart że tak jest i na dodatek ze powinna uciekac od niego gdzie pieprz rośnie bo z czasem jego drugie oblicze da mi poplić. Niestety nie posłuchałam się co do tego bo bardzo mi na nim zależało i ciągnęłam to az do teraz i rzeczywiscie przeżyłam gehennę. Jestem osobą impulsywną i emocjonalnie podchodzę w sytuacjach stresowych/problemowych. I on to wykorzystał. Najpierw mówił mi cos nie miłego podpuszczał mnie do kłótni a jak mnie doprowadzał do płaczu to mówił że ma juz tego dość, ze sama jestem sobie winna, że wariatka, że obraziłam go itd. a Ja głupia za każdym razem starałam się pierwsza załagodzić sytuacje, bo doprowadzał do tego że nawet nie chcial mnie przytulić do póki go nie przeprosiła. Byłam wykończona psychicznie bo kochałam go i chciałam walczyc o ten związek, jak teraz zauważyłam robiłam to za cenę mojej godności i poczucia wartości. Na dodatek doszły moje problemy z praca z którą musiałam sie pożegnać, a on z kolei dostał awans i pracował coraz więcej. Z czasem przestał okazywać mi uczucia, jak się do niego przytulałam to nawet nie raczył zgiąć ręki żeby to odwzajemnić plus kłótnie. Fakt miałam do niego pretensje o wiele, najpierw starałam się z nim rozmawiać, a kiedy wiedziałam że mówię do ściany to robiłam mu awanturę. Czułam się coraz bardziej sfrustrowana, a na dodatek w końcu mnie dobił tym że już nie chce się ze mną kochać bo powinniśmy się skoncentrować na innych sprawach.
Wiem że nie powinnam mu urządzac takich awantur i odejść od niego skoro nie odpowiadało mi jego skąpstwo, zawziętość i egoizm. Ale nie potrafiłam.
Wnioski wyciągam takie:
1. nie można tak szybko okazywać facetowi uczuć i dać mu wszystko na talerzu za szybko bo nie będzie się z taką kobietą liczył,
2. nie starać się zmieniać faceta na siłe bo na tym się złapałam, jak jest więcej negatywów niz pozytywow to dac sobie spokoj
3. nie robić awantur bo to osłabia związek i wykańcza psychicznie, podchodzić z dystansem
4. zarządzić sobie w kolejnym związku kilku miesięczny okres tylko randkowana, flirtowania, uwodzenia tak aby się poznać i nie angażować zbytnio na początku
Miłosc to piękna sprawa i nada wierzę że spotkam wspaniałego męszczyznę. Teraz jest mi bardzo ciężko i depresyjnie ale staram się resztkami sił wierzyć.
16 grudzień, 2009 o 15:32 Odpowiedz

16 grudzień, 2009 o 23:13 Odpowiedz

Czujemy się kobietami atrakcyjnymi kiedy partner pokazuje,że się stara, kiedy stara się dla nas, podkreśla co w nas ceni-mogą to być gesty,słowa,kwiaty-to nic złego, ale to tak rzadko spotykane...
pozdrawiam Lalka
16 grudzień, 2009 o 23:24 Odpowiedz

Ja też pozdrawiam wszystkie dziewczyny które kopnęły w cztery litery takich popaprańców.
Piszcie kobitki będzie wam lżej.!!!
16 grudzień, 2009 o 23:58 Odpowiedz

Wciaz cos sie dzialo- A to go okradli bo nie zamknal mieszkania,a to go pobili bo pod barem grzebal w portfelu i obnosil sie z kasa,a to na lotnisku NIE WIEDZIAL co moze przewozic ,wiec go wzieli na osobista.Szok ! Jakbym byla z dzieckiem z przedszkola.A do tego plakal jak mowilam ,ze musimy sie rozstac-no sory ,facet bierze moja karte, wyciaga oszczednosci, wklada w gowniany biznes,a ja sie o tym dowiaduje kiedy ?Jak przychodzi biling z banku - nawet nie mial odwagi mi powiedziec co sie stalo,lekiem na wszystko mialo byc -kocham Cie,nie krzycz-to za malo. Do tej pory nie moge sobie zapomniec,ze wogole z kims takim sie zadawalam.Wiedzialam,ze jestem z emocjonalnym dzieciakiem,teraz na pierwsze oznaki nieodpowiedzialnosci biore nogi za pas i Wam tez to radze!
17 grudzień, 2009 o 07:49 Odpowiedz
tak się zastanawiam nie od wczoraj już zresztą, skąd się tacy biorą? Takie podłe gnojki?
Przecież mama z tatą starają się ich dobrze wychować, prawda?
Skąd oni biorą takie wzory zachowań?
Ja byłam z taki raz,przecierpiałam to, a potem kiedy tylko rozpoznawałam znajome oznaki, brałam nogi za pas, tak jak ktoś tu już napisał.
nie dawałam sobie szansy na to, żeby się w takim "materiale" zakochać.
Nie mogę sobie wyobrazić, żeby z takim osobnikem ułożyć sobie życie, nie wydaje mi się, żeby u boku takiego partnera kobieta, jakakolwiek kobieta mogła się czuć bezpiecznie.
Pozdrawiam wszystkie doświadczone przez los
18 grudzień, 2009 o 10:14 Odpowiedz
Moja przyjaciółka z jednym takim próbuje sobie układać życie .... Oj, ma z nim przeboje ...
Choć czasem ma on przebłyski, że docenia jej starania. No właśnie on i jemu podobni przecież o nic nie muszą się starać, bo z łatwością znajdą następną ...
Ale tylko do czasu ...
Do Meg - nie daj się depresji, jesteśmy z Tobą
18 grudzień, 2009 o 14:58 Odpowiedz

Opis jego niedojrzałego zachowania zająłby mi baaardzo dużo czasu,jest tego tak wiele ze chyba musze zacząć pisać pamiętnik żeby to zpamiętać.Nie ma tygodnia żebym nie płakała przez niego i przez swoją głupotę.
Dziewczyny jestescie bardzo mądre,bo w porę uciekałyście.ja lubiłam w nim tą "dziecinność",ale na dłuzsza mete to nie do zniesienia,nadzieja ze przeciez kiedys dorosnie tez już zgasła-tak jak wszystko w moim zyciu...
18 grudzień, 2009 o 15:18 Odpowiedz

Słuchaj masz dzieci więc musisz myśleć o ich samopoczuciu, a nie dasz szczęścia swoim dzieciom jeżeli sama nie będziesz szczęśliwa.
Zastanów się czy by nie pomogła terapia małżeńska, a jeżeli on się nie zgodzi to idź sama do psychologa i zastanów się nad tym jak możesz znowu stać się szczęśliwym pełnym energi człowiekiem.
Wniosek - jeżeli ty nie zmienisz swojego zachowania względem jego i nie zaczniesz generować pozytywnej energii w swoim życiu to wylądujesz w wariatkowie z załamaniem nerwowym. Robiąc to wszystko myśl cały czas że robisz to zarówno dla siebie jak i dla dzieci!!!
pozdrawiam i trzymam kciuki
18 grudzień, 2009 o 22:26 Odpowiedz
