"Nie chcę mieć dzieci"
gerti: Ostatnio z koleżanką przerabiamy ten temat. Co zrobić ze związkiem, w którym jedna z osób nie chce mieć dzieci (nie czuje tego teraz, albo wyklucza to w ogóle, nie jest pewna itd.), chodzi tu zarówno o partnera czy parterkę.
Tak czytam i podsłuchuję rozmowy i wynikło mi z nich, że coraz więcej kobiet nie chce mieć dzieci, a ich faceci wręcz przeciwnie. Co jeśli facet deklaruje, że to rozumie i poczeka? Czy mają szanse się "dogadać", czy myślicie, że każdemu może się odmienić o 180 stopni i nagle mu się dzieci zachce? A co jeśli nie? Czas na rozstanie?
Jestem ciekawa co macie na ten temat do powiedzenia.
12 styczeń, 2011 o 15:56 Odpowiedz
Co do naszego konkretnego przypadku to narazie nie poruszamy tego tematu. Jak zapytałam go kiedyś przed ślubem, co zrobi jeśli się okaże, że nie mogę mieć dzieci, czy odejdzie? Powiedział, że nie, ale był wtedy w fazie ostrego zakochania, więc nie traktuję tej odpowiedzi jako wiążącą na zawsze.
Ja chyba potrafię sobie wyobrazić życie bez dzieci.....
12 styczeń, 2011 o 16:37 Odpowiedz
Generalnie rzeczbiorąc kochający facet to moim zdaniem nie jest argument na to żeby zdecydować się na dziecko, bo jest jasne, że dziecko to ogromna odpowiedzialność, wiele wyrzeczeń, wiele poświęceń, nieprzespanych nocy, frustracji, bólu fizycznego i być może psychicznego...jasne nie mówię, że to może być tylko katastrofa, być może ktoś powie, że odczuwa inaczej, ale mnie osobiście śmieszą historyjki znajomych, jakie to ich pociechy nie są cudowne, że jakie mądre, grzeczne itd. - uważam, że mało kto chwali się w towarzystwie tym, że na przykład pacholę niszczy wszsytko w domu albo drze się złośliwie, bo ty mu powiesz żeby tego nie robiło..oj nie wydaje mi się, że o tym któreś z rodziców powie...bo przecież wyszłoby że kiepski z niego rodzic tak? (tzn. w ich mniemaniu).
Generalnie powiem wam, że jak oglądałam "Supernianię" i te potworki, z którymi biedne kobiety (tak tak, były tam w większości kobiety, bo faceci to takie tło do programu robili - to jasne, że na codzień facet chodzi zarabiać "pieniążki" a kobieta stworzona do wychowania - wychowuje) nie dawały sobie rady - dla mnie to było bardziej przerażające od najlepszego horroru grozy :D
ale żarty na bok - może się mylę, może na przykład mnie się odwidzi, nie mówię stanowczego "nie" ale to jest takie nie na 99% wiec całkiem silne...
12 styczeń, 2011 o 16:47 Odpowiedz
Jakoś nie myślimiy z mężem o błędach wychowawczych, nie liczymy ile nas "rodzina" kosztuje. Po prostu jesteśmy rodzicami najlepiej jak potrafimy.
Myślę, że osoby tak twardo i otwarcie deklarujące niechęć do posiadania dzieci mają za sobą smutne przeżycia z dzieciństwa albo głębokie rozczarowanie własnymi rodzicami.
13 styczeń, 2011 o 17:14 Odpowiedz
Sęk w tym, że ludzie, którzy dzieci nie mają i nie chcą mówią zupełnie innym językiem niż "dzieciaci", bardzo trudno jest wysuwać swoje kontrargumenty, bo żadne nie jest obiektywne...pozostaje kwestia tolerancji...i to zarówno dla jednej jak i drugiej strony. Bo znam dziewczyny, które pogardliwie spoglądają na matki z kilkorgiem dzieci, mówiąc, że to "samice rozpłodowe" i że "chcą by je traktowano według taryfy ulgowej wszędzie gdzie pójdą"...Ja tak nie uważam, uważam, że każdy ma prawo żyć swoje życie tak jak sobie wybrał...
Mówiąc, że ktoś nie chce dzieci, bo miał smutne dzieciństwo możesz komuś zrobić przykrość, możesz również być w błędzie, być może często będziesz mieć rację - ale chodzi o to, że każda sytuacja jest indywidualna i nie można przymierzać jednej miary do każdego z osobna...
Ja jak widzę uśmiechniętą parę z dzieckiem (dziećmi) to też się uśmiechnę, ale nie wczuwam się altruistycznie w ten klimat..po prostu...na razie tego nie czuje...i jakoś nie stresuje się tym czy kiedykolwiek poczuje..nie poczuję to trudno..
14 styczeń, 2011 o 10:41 Odpowiedz
Sama chciałabym mieć dzieci, ale z kandydatem na ewnetualnego ojca troche klopot ...
17 styczeń, 2011 o 16:32 Odpowiedz
Mój stosunek do macierzyństw wynika z tego, że odpowiada mi styl życia jaki prowadzę i nie chciałabym go zmieniać dla małej istotki.
18 styczeń, 2011 o 13:18 Odpowiedz
26 styczeń, 2011 o 17:21 Odpowiedz
Kiedyś na arystokratycznych dworach dziećmi już od niemowlęctwa zajmowały się mamki, niańki, piastunki. Wygląda na to, że instynkt macierzyński to wymysł współczesnych czasów.
04 luty, 2011 o 15:23 Odpowiedz
