loading
Dodaj do ulubionych Dodać na Twitter Dodaj na facebook

Strona główna » Forum » Ciąża, Dzieci i Rodzina » "Nie chcę mieć dzieci"

"Nie chcę mieć dzieci"

gerti

gerti: Ostatnio z koleżanką przerabiamy ten temat. Co zrobić ze związkiem, w którym jedna z osób nie chce mieć dzieci (nie czuje tego teraz, albo wyklucza to w ogóle, nie jest pewna itd.), chodzi tu zarówno o partnera czy parterkę.

Tak czytam i podsłuchuję rozmowy i wynikło mi z nich, że coraz więcej kobiet nie chce mieć dzieci, a ich faceci wręcz przeciwnie. Co jeśli facet deklaruje, że to rozumie i poczeka? Czy mają szanse się "dogadać", czy myślicie, że każdemu może się odmienić o 180 stopni i nagle mu się dzieci zachce? A co jeśli nie? Czas na rozstanie?

Jestem ciekawa co macie na ten temat do powiedzenia.
12 styczeń, 2011 o 15:56 Odpowiedz

gladys
gladys: Odrzuca mnie od macierzyństwa z bardzo wielu powodów. Najprostszy: po prostu tego nie czuję i nie wierzę, że to by się mogło zmienić, gdybym na przykład nieplanowo zaszła w ciążę, poczuła bicie małego serduszka i takie tam ....

Wielu moich znajomych zarzuca mi egoizm, a jak nazwać posiadanie dzieci, bo tak wypada, teściowie nalegają, by nie być samemu na starość, bo państwo potrzebuje obywateli pracujących na emerytury ....?

Co do stanowiska faceta to jej wiarygodność zależy od jego wieku i sumy doświadczeń i od tego jak bardzo jest zaangażowany
12 styczeń, 2011 o 16:15 Odpowiedz
lavinia
lavinia: JJestem mężatką od pół roku i nie czuję specjalnego instynktu macierzyńskiego, mimo iż wielokrotnie w życiu byłam zmuszona pracować jako opiekunka dla dzieci , a może to właśnie dlatego ...? Dzieci są nielogiczne, absorbujące, wysysają z nas prawie całą energię i skutecznie drenują nasze konto .... Mój mąż ma stosunek do ojcostwa typowy: chce się rozmnożyć, bo tak robią wszyscy i koniec! Nie zamyśla się nad głębszymi powodami. W naszym najbliższym otoczeniu pełno jest super matek i miernych ojców i jakoś te rodziny funkcjonują.
Co do naszego konkretnego przypadku to narazie nie poruszamy tego tematu. Jak zapytałam go kiedyś przed ślubem, co zrobi jeśli się okaże, że nie mogę mieć dzieci, czy odejdzie? Powiedział, że nie, ale był wtedy w fazie ostrego zakochania, więc nie traktuję tej odpowiedzi jako wiążącą na zawsze.

Ja chyba potrafię sobie wyobrazić życie bez dzieci.....
12 styczeń, 2011 o 16:37 Odpowiedz
gerti
gerti: No dobra, a teraz wyobraźcie sobie jeszcze, że ten facet kocha swoją partnerkę (lub przynajmniej tak deklaruje) - tylko po takim wyznaniu, że on to by jednak kiedyś chciał dzieci ona czuje się oszukana (bo wcześniej on się jakoś z tym nie obnosił - ukrywał to bojąc się jej stanowczych poglądów), zagubiona i niepewna przyszłości.

Generalnie rzeczbiorąc kochający facet to moim zdaniem nie jest argument na to żeby zdecydować się na dziecko, bo jest jasne, że dziecko to ogromna odpowiedzialność, wiele wyrzeczeń, wiele poświęceń, nieprzespanych nocy, frustracji, bólu fizycznego i być może psychicznego...jasne nie mówię, że to może być tylko katastrofa, być może ktoś powie, że odczuwa inaczej, ale mnie osobiście śmieszą historyjki znajomych, jakie to ich pociechy nie są cudowne, że jakie mądre, grzeczne itd. - uważam, że mało kto chwali się w towarzystwie tym, że na przykład pacholę niszczy wszsytko w domu albo drze się złośliwie, bo ty mu powiesz żeby tego nie robiło..oj nie wydaje mi się, że o tym któreś z rodziców powie...bo przecież wyszłoby że kiepski z niego rodzic tak? (tzn. w ich mniemaniu).

Generalnie powiem wam, że jak oglądałam "Supernianię" i te potworki, z którymi biedne kobiety (tak tak, były tam w większości kobiety, bo faceci to takie tło do programu robili - to jasne, że na codzień facet chodzi zarabiać "pieniążki" a kobieta stworzona do wychowania - wychowuje) nie dawały sobie rady - dla mnie to było bardziej przerażające od najlepszego horroru grozy :D

ale żarty na bok - może się mylę, może na przykład mnie się odwidzi, nie mówię stanowczego "nie" ale to jest takie nie na 99% wiec całkiem silne...
12 styczeń, 2011 o 16:47 Odpowiedz
malina
malina: Nie wyobrazam sobie jak można nie chciec miec dzieci... Patrzę na moje koleżanki ze szkoły, które jeszcze nie są matkami(sama mam dwoje) i pomimo, że mają dobrą pracę i pieniądze w ich życiu czegoś brakuje - rodziny, poczucia bliskości. Dzieci naprwdę nadają życiu sens, ale dpóki się tego samemu nie doświadczy brzmi to jak banał.

Jakoś nie myślimiy z mężem o błędach wychowawczych, nie liczymy ile nas "rodzina" kosztuje. Po prostu jesteśmy rodzicami najlepiej jak potrafimy.

Myślę, że osoby tak twardo i otwarcie deklarujące niechęć do posiadania dzieci mają za sobą smutne przeżycia z dzieciństwa albo głębokie rozczarowanie własnymi rodzicami.
13 styczeń, 2011 o 17:14 Odpowiedz
gerti
gerti: @malina

Sęk w tym, że ludzie, którzy dzieci nie mają i nie chcą mówią zupełnie innym językiem niż "dzieciaci", bardzo trudno jest wysuwać swoje kontrargumenty, bo żadne nie jest obiektywne...pozostaje kwestia tolerancji...i to zarówno dla jednej jak i drugiej strony. Bo znam dziewczyny, które pogardliwie spoglądają na matki z kilkorgiem dzieci, mówiąc, że to "samice rozpłodowe" i że "chcą by je traktowano według taryfy ulgowej wszędzie gdzie pójdą"...Ja tak nie uważam, uważam, że każdy ma prawo żyć swoje życie tak jak sobie wybrał...

Mówiąc, że ktoś nie chce dzieci, bo miał smutne dzieciństwo możesz komuś zrobić przykrość, możesz również być w błędzie, być może często będziesz mieć rację - ale chodzi o to, że każda sytuacja jest indywidualna i nie można przymierzać jednej miary do każdego z osobna...

Ja jak widzę uśmiechniętą parę z dzieckiem (dziećmi) to też się uśmiechnę, ale nie wczuwam się altruistycznie w ten klimat..po prostu...na razie tego nie czuje...i jakoś nie stresuje się tym czy kiedykolwiek poczuje..nie poczuję to trudno..
14 styczeń, 2011 o 10:41 Odpowiedz
sofia74
sofia74: Jestem z odpowiedzialnym macierzyństwem i rodzicielstwem. Ja mam kilkoro znajomych - obojga płci - którzy chca mieć dzieci, ale nie mają z kim, a że powoli zblizajł się do 40-stki, to z każdym rokiem zmniejszają się ich szanse - przynajmniej w przypadku kobiet.

Sama chciałabym mieć dzieci, ale z kandydatem na ewnetualnego ojca troche klopot ... [:-(]
17 styczeń, 2011 o 16:32 Odpowiedz
gladys
gladys: problem w tym, że w polsce nie ma innej opcji - kobieta, zwłaszcza mężatka lub przynajmniej posiadająca partnera musi mieć dziecko i koniec! Nie ma to znaczy, że nie może, bo w głowie się nie mieści, że może nie chcieć. Bo jeśli kobieta jest z natury stworzona do macierzyństwa, to dlaczego tyle jest złych matek?

Mój stosunek do macierzyństw wynika z tego, że odpowiada mi styl życia jaki prowadzę i nie chciałabym go zmieniać dla małej istotki.
18 styczeń, 2011 o 13:18 Odpowiedz
christie24
christie24: myślę, że jest to nowy trend wśród wykształconych i dobrze sytuowanych ludzi: dwie pensje, zero dzieci. Nie posiadaie dzieci, jeśli nie czuje się do tego pociągu, to nic niewłaściwego. Robienie dzieci na siłę, nie może skończyć się dobrze, ani dla rodziców, ani dla dziecka ...
26 styczeń, 2011 o 17:21 Odpowiedz
gladys
gladys: Przede wszystkim żadna kobieta nie powinna zmuszać się do urodzenia dziecka czy to przez presję otoczenia czy partnera.A potem się dziwimy skąd tyle jest dysfunkcyjnych rodzin - nie mylić z patologicznymi ....
28 styczeń, 2011 o 17:22 Odpowiedz
April
April: też uważam, że maicerzyństwo wcale nie jest takie naturalne dla kobiety. To znaczy nie wszystkie kobiety urodziły się po to, aby być matkami. Niestety, niewiele kobiet zadaje sobie pytanie: czy chce być matką? I dlaczego?

Kiedyś na arystokratycznych dworach dziećmi już od niemowlęctwa zajmowały się mamki, niańki, piastunki. Wygląda na to, że instynkt macierzyński to wymysł współczesnych czasów.
04 luty, 2011 o 15:23 Odpowiedz

Copyright 2012. Ladiva.pl: Uroda, Moda, Zdrowie, Ciąża, Dzieci, Forum kobiety... . All rights reserved.