Amy Winehouse nie żyje
Amy Winehouse nie żyjeNagła śmierć brytyjskiej piosenkarki Amy Winehouse, której ciało znaleziono w sobotę w jej w domu w Londynie, chyba nikogo tak naprawdę nie zaskoczyła. Nawet jej matka przyznała, że widzi jak jej córka powoli się zabija.
Artystka od lat zmagała się z uzależnieniem od narkotyków i alkoholu. Nie pomógł odwyk, ani rozwód z toksycznym mężem, ani nawet wynajęcie ochroniarza, który miał nad nią czuwać.
Przyczyny śmierci nie są dokładnie znane: czy było to nadużycie alkoholu czy narkotyków. Niektóre źródła podają, że Amy była w depresji po rozstaniu z partnerem, Regiem Travisem.
To podobno jej były mąż, Blake Fielder-Civil (obecnie przebywający w więzieniu), wciągnął ją w narkotyki.
Jej przerwana niedawno trasa koncertowa (w ramach, której miała wystąpić również w Polsce), była całkowitą porażką. Na scenie w Serbii była tak pijana, że nie mogła utrzymać się na nogach.
Chociaż wydała tylko dwie płyty Frank i Back to Black, była jedną z najbardziej znanych brytyjskich wokalistek. Jej imprezowe życie było świetną pożywką dla brukowej prasy.
Nie znalazł się nikt, kto zatrzymałby tę spiralę autodestrukcji, w którą wpadła.
Amy zmarła w wieku 27 lat. Smutne marnotrawstwo młodego życia i talentu.
